Świadectwo o 40 - to letniej posłudze Ks. Prałata Stanisława Czenczka w RŚ-Ż PDF Drukuj Email
Wtorek, 04 Maj 2010 20:01

Rok 40 – ty ubiegłego stulecia kojarzy się Polakom z czasem pożogi wojennej, z czasem bólu i cierpienia także i naszego narodu. Jednakże ten rok 40 – ty ma dla nas też inny wymiar – wymiar radosny. W nim bowiem, w miejscowości o nazwie Wesoła k/Dynowa 22 października przyszło na świat dziecko płci męskiej, któremu później na chrzcie świętym nadano imię Stanisław. Z przynależnego mu „przydziału” chłopiec otrzymał nazwisko rodowe Czenczek. Nabierał sił i rósł w trudnych zapewne czasach, bo i okupacja i czas powojenny też niełatwy. Niewiele wiemy na ten temat, bo tylko tyle, że w latach 47 – 54 uczęszczał do szkoły podstawowej, a później w latach 54 – 58 do szkoły średniej. Zapewne gdzieś w tym czasie już w młodym, ukształtowanym pod wieloma względami człowieku zaczęło rodzić się, a potem wzrastać powołanie do kapłaństwa. Studia w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu przypadły na lata 58 – 64. W 1964 Ks. Stanisław przyjmuje świecenia kapłańskie z rąk Ks. Biskupa Franciszka Bardy i jako młody wikary zostaje skierowany na swoją pierwszą parafię do Bachórca k/Dubiecka. Tam jednak długo miejsca nie zagrzewa, bo już po roku zostaje wysłany przez ks. Biskupa Stanisława Jakiela na studia do Lublina, na KUL, na Wydział Prawa Kanonicznego, gdzie studiował pilnie do 1968r. W tym też okresie zostaje wysłany przez Ks. Biskupa Ignacego Tokarczuka do Jodłówki, gdzie jako wikary pracuje do lata 1968r. W lipcu tegoż roku Ks. Stanisław zostaje mianowany kapelanem Sióstr Benedyktynek w Przemyślu. Tu też zastaje go moment erygowania parafii p.w. Świętej Trójcy, parafii w której pracuje jako wikary do roku 1980r. W tym też roku Ks. Biskup Ignacy Tokarczuk zleca Ks. Stanisławowi podjęcie pracy w Sądzie Biskupim, później Metropolitalnym, gdzie początkowo jako obrońca węzła małżeńskiego a później vice oficjał pracuje do dziś. Ale to nie wszystko. Ks. Stanisław jest również od 2004r oficjałem Sądu Biskupiego w Kamieńcu Podolskim na Ukrainie, który to sąd zresztą pomagał tworzyć, po uzyskaniu w wyniku przemian ustrojowo – politycznych przez tamtejszy kościół katolicki wolności.
I to by wystarczyło. Ale nie Księdzu Stanisławowi. W takim razie trzeba zapytać co jeszcze robił przez te wszystkie lata życia kapłańskiego, w czym uczestniczył? Nie byłoby to jednak właściwie postawione pytanie. Należałoby raczej postawić pytanie czego nie robił i w czym nie uczestniczył. Było tego bowiem naprawdę sporo. W tym roku przypada czterdziesta rocznica pierwszych rekolekcji oazowych organizowanych przez Ruch Światło – Życie na terenie naszej diecezji, co jest powszechnie uważane za oficjalny początek tego Ruchu w naszej diecezji. No, oczywiście w tym „maczał” palce Ks. Stanisław. Najpierw sam jednak do tego się przygotowywał. W tym celu przeżywa dwukrotnie, bo w roku 1969 oraz 1970 w Krościenku nad Dunajcem, w centrum Ruchu Światło Życie rekolekcje kapłańskie dla kapłanów mających prowadzić rekolekcje oazowe dla dzieci i młodzieży. W 1971 roku prowadzi rekolekcje dla młodzieży w Dukli. Jednocześnie w 1970r. zostaje wyznaczony przez ordynariusza przemyskiego na moderatora diecezjalnego RŚ-Ż, którą to posługę pełni nieprzerwanie aż do roku 1992r. Dodatkowo od grudnia 2000 do września 2001r. pełni obowiązki moderatora krajowego DK, na którą to funkcję został wyznaczony przez Ks. Biskupa Wiktora Skworca Delegata Konferencji Episkopatu Polski do spraw Ruchu Światło – Życie. Ale też i na niwie parafialnej ks. Stanisław nie zasypywał gruszek w popiele. Otóż już w 1969r. przy nie istniejącej jeszcze obecnej parafii pw. Świętej Trójcy w Przemyślu zawiązuje pierwszy krąg DK, którego też zostaje pierwszym moderatorem. Potem jeszcze moderuje dwa następne kręgi, które zawiązują się przy tej parafii. Jest prekursorem powstania DK na terenie naszej diecezji. W kolejnych latach do roku 1982 prowadzi rekolekcje oazowe dla młodzieży w takich miejscach jak Dukla, Krasiczyn, Krościenko i inne. Jest w ciągłej łączności z Założycielem Ruchu Światło – Życie, Ks. Franciszkiem Blachnickim. Już na początku lat 70 – tych bierze aktywny udział w rocznym cyklu spotkań dla kapłanów w różnych parafiach przemyskich dekanatów, na których Ks. Blachnicki mówiąc o Ruchu i o nowym, posoborowym obrazie Kościoła zachęcał duszpasterzy do szukania wśród dzieci i młodzieży kandydatów na wyjazdy na rekolekcje wakacyjne. Ponadto dochodzą do tego jeszcze inne wyjazdowe spotkania z Ks. Franciszkiem, czy to w Krościenku, czy w różnych diecezjach w Polsce np. na  corocznych spotkaniach duszpasterzy służby liturgicznej. W latach 1977/1978 Ks. Stanisław doskonali swoją wiedzę i formację oazową w założonym przez Ks. Franciszka Blachnickiego przy KUL-u Studium Formacji Liturgicznej w Lublinie, gdzie między innymi uczono różnych metod pracy z Pismem św. Były też prowadzone w terenie zajęcia praktyczne, bo Ks. Blachnicki wysyłał słuchaczy Studium na rekolekcje, aby zdobyta wiedza teoretyczna została przekuta na praktyczne umiejętności przydatne moderatorom w ich posłudze w Ruchu. Ostatnie spotkanie z Ks. Franciszkiem Blachnickim miało miejsce w Przemyślu, w parafii pw. Świętej Trójcy w grudniu 1981r. Od 1982 roku Ks. Stanisław Czenczek zaczyna prowadzić rekolekcje oazowe dla rodzin. Pierwsze takie rekolekcje I stopnia odbyły się w Lesku. W ich organizacji i prowadzeniu pomagały małżeństwa, które były już na takich rekolekcjach w poprzednich latach w Krościenku nad Dunajcem. Od razu były to trzy turnusy, później przyszły Ustrzyki Dolne i inne miejscowości. Przez kolejne lata ks. Stanisław prowadzi te rekolekcje dla małżeństw z dużym zaangażowaniem. Po latach uczestnicy rekolekcji wakacyjnych zarówno dziecięcych, młodzieżowych, jak i tych dla rodzin wspominają je bardzo ciepło. Sam Ks. Stanisław z tamtych czasów jest do dzisiaj określany jako człowiek wymagający od innych wiele, ale jeszcze więcej od samego siebie, jednocześnie człowiek o dużej delikatności wobec drugiego bliźniego, czasami bardzo poranionego. Ksiądz Stanisław wspomina te czasy oazowe z radością spełnionego Kapłana, pomimo różnych obiektywnych trudności i niebezpieczeństw jakie towarzyszyły organizacji i prowadzeniu pierwszych oaz. Czasami też były to wesołe sytuacje. Na przykład podczas jednej z oaz w Tatrach w miejscowości Małe Ciche mieszkali w domach u górali, bo nie było wtedy domów rekolekcyjnych. Nie mieli też kucharki. Na prośbę Księdza Stanisława Ksiądz Blachnicki podesłał mu dwie młode dziewczyny po drugiej klasie szkoły gastronomicznej. Okazało się, że jednak umieją gotować tylko herbatę i robią kanapki. Co było robić? Trzeba było samemu brać się za gotowanie i jakoś wszyscy przeżyli
Ksiądz Stanisław nigdy nie był obojętnym na oczekiwania i prośby ludzi potrzebujących jego pomocy i posługi jako Kapłana. I kiedy nasi rodacy zza wschodniej granicy będąc liczną grupą w Polsce na rekolekcjach, które odbywały się u Sióstr Klawerianek w styczniu 1992 w Krośnie, poprosili Go o zorganizowanie takich rekolekcji na Ukrainie – nie odmówił. Już w maju tego samego roku wspólnie z trzema małżeństwami i śp. Siostrą Jadwigą Skudro pojechał na Ukrainę głosić dobrą nowinę tym tak bardzo spragnionym Boga ludziom. Dzisiaj Dostojny Jubilat wspomina te wyprawy z nutą sentymentu w głosie, ale też i uśmiechem, bo było wiele zabawnych sytuacji związanych z tymi wyprawami. W trakcie tych wspomnień padają nazwy miejscowości m.in. Szebietifka, Gwardiejsk, Kamieniec Podolski, Gródek i inne. Dzisiaj – mówi z radością Ks. Stanisław  - w diecezji Kamienieckiej mają ponad 100 kręgów. Przed żadnym wezwaniem w służbie Bogu i ludziom Ks. Stanisław się nie uchyla. Warto tu wspomnieć chociażby tak wielkie dzieło jak Krucjata Wyzwolenia Człowieka, któremu też poświęcił wiele lat swego kapłańskiego życia. Rekolekcje trzeźwościowe są prowadzone w naszej diecezji od końca 1984r. Najpierw było to kilka razy w roku, a teraz już od wielu lat co miesiąc, za wyjątkiem wakacji. W sumie było już ich ponad 200. Uczestniczą w nich zarówno ci co służą innym w tym wielkim dziele wyzwoleńczym, ale i ci, a  może przede wszystkim ci, co potrzebują pomocy. Ksiądz Stanisław nigdy im jej nie odmawiał prowadząc te dzieło wspólnie z Księdzem Prałatem Stanisławem Zarychem. Sam jest też członkiem Krucjaty Wyzwolenia Człowieka i przy różnych okazjach daje tego świadectwo. Opowiadał, jak przy okazji Oazy III stopnia, którą przeżywał wraz z czterema rodzinami i młodzieżą w 1981r. w Rzymie spotkali się z przedstawicielami tamtejszego samorządu. Gospodarze chcieli ich ugościć i w tym celu przynieśli ze sobą spore ilości owoców, ciast i wina. Jak wielkie było ich zdumienie, kiedy zobaczyli, że nikt z uczestników oazy nie pije. Jedynie podobno tylko kierowca autokaru, którym przyjechali z Polski raczył się tym winem i to w znacznych ilościach. Prawdziwy katolik kochający Boga i Nim żyjący nie może być też obojętny na sprawy takie jak honor i Ojczyzna. Po 1980 roku w ludziach myślących i czujących niekoniecznie tak, jak tego wymagał od nich realny socjalizm obudziła się tęsknota za wolnością. I właśnie w tamtym czasie na prośbę grupy przedwojennych jeszcze, prawdziwych harcerzy Ks. Stanisław staje się ich kapelanem. Brał udział w różnych spotkaniach kapelanów harcerzy i zlotach harcerstwa, także i o charakterze międzynarodowym. Spał w lesie pod namiotem. Do dzisiaj w swoim domu przechowuje jednoosobowy namiot – pamiątkę ze zjazdu światowego harcerstwa, który odbył się w 1981 roku w Olsztynie pod Częstochową i trwał aż 10 dni, a wzięło w nim udział aż 6 tyś. harcerzy z różnych krajów. Należał też do Ogólnopolskiej Rady Duszpasterzy Harcerzy. W 1989 składa na ręce Ks. Deca przyrzeczenie harcerskie i otrzymał krzyż harcerski. Kilka lat temu za zasługi dla harcerstwa został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi dla Harcerstwa oraz Złotym Krzyżem Zasługi dla Harcerstwa, a także nadano mu stopień harcmistrza. Ksiądz Stanisław wspominając te czasy ze śmiechem dodał, że już dawno chciał być harcerzem, jeszcze w szkole, ale Ojciec Mu nie zezwolił jechać na obóz harcerski tłumacząc, że tam też będą dziewczęta i nie jest wskazane, żeby razem z nimi tam przebywał. A jednak Pan Bóg upomniał się o Niego i powołał Go i do tej służby. I ta służba trwa nieprzerwanie do dzisiaj, już 30 lat. Wtedy wiązało się to też i z dużym ryzykiem. Był okres stanu wojennego. Te wszystkie Msze św. za Ojczyznę sprawowane przez Ks. Stanisława budziły obawę represji, prześladowań. A te odprawiane w lesie koło Kalwarii Pacławskiej. Zawsze była możliwość inwigilacji. Ludzie szukali w Kościele oparcia. Trzeba było zapomnieć o sobie, o zagrożeniu. Ks. Stanisław to potrafił. Nie wahał się. Jak trzeba było, jechał odwiedzać internowanych do obozów, do miejsc ich odosobnienia w Uhercach, Załężu, Łubkowie Nowym. Jeździł razem z Ks. Biskupem Tadeuszem Błaszkiewiczem. Zawoził paczki z żywnością, przywoził wiadomości z domu od najbliższych, pocieszał dobrym słowem. Sprawował dla nich sakrament pokuty. Odprawiał im Msze św. Odbierał od nich grypsy zaadresowane do rodzin. Przewoził je w skarpetkach z obawy przed wpadką w trakcie rewizji. Został doceniony za to przez tych, którym wtedy pomagał. Dwa lata temu otrzymał medal „Zasłużony dla Solidarności” nadany Mu przez Zjazd Solidarności, który odbywał się wtedy w Wadowicach. W zeszłym roku na wniosek Związku Represjonowanych z Jarosławia Ks. Stanisław otrzymał od Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. Jubilat opowiada o tym z pewnym zażenowaniem i prosi, żeby o tym nie wspominać. Ale jakże o tym można milczeć. Po prostu nie można, nie wolno. Byłby to grzech zaniedbania. Dla nas jest to też piękna lekcja patriotyzmu i właściwej postawy wg wyzwań, jakie niesie życie. Może się komuś wydawać, że to już koniec dzieł, do których pełnienia powołał Pan Ks. Stanisława. Otóż nic bardziej mylnego. A Sodalicja Mariańska? Jej początki w Przemyślu datują się jeszcze z XIX wieku. Sodalicja była odpowiedzią katolików na ataki protestantów skierowane przeciwko kultowi Matki Bożej. Celem członków Sodalicji Mariańskiej jest dążenie do świętości poprzez kult i cześć oddawane Matce Bożej, a także poprzez Jej naśladownictwo. Dzisiejsza Sodalicja w Przemyślu gromadzi ok. 30 starszych Pań. Zbierają się raz w miesiącu na swoich spotkaniach formacyjnych, a ich opiekunem duchowym jest Ks. Stanisław i ten stan rzeczy utrzymuje się już od 30 lat, tj. od 1980r. bo wtedy właśnie ówczesny ordynariusz Ksiądz Biskup Ignacy Tokarczuk mianował Go po Ks. Bronisławie Żołnierczyku następnym moderatorem Sodalicji. Wtedy jeszcze działalność Sodalicji była przez państwo zakazana i spotkania formacyjne odbywały się po domach.
Kiedy zapytaliśmy Czcigodnego Jubilata jak ocenia te 45 lat swojego kapłaństwa i 40 lat posługi w Ruchu Światło – Życie bez chwili wahania odpowiedział: „Dziękuję Panu Bogu, że właśnie spotkałem ten Ruch na drodze swego kapłańskiego życia, że Księdza Blachnickiego spotkałem, który po prostu zapalił nas tak do takiego realizowania powołania kapłańskiego i nowej wizji Kościoła jako wspólnoty i przekazywania tej wiary poprzez posługę zwłaszcza w rodzinach Domowego Kościoła. To myślę jest takie bardzo potrzebne dla realizacji swojego powołania, żeby właśnie czuć się tym, który wypełnia te powołanie, trzeba być blisko tych ludzi i równocześnie bycie we wspólnocie z tymi ludźmi wzmacnia jakoś moją wiarę, pomaga mi trwać w tej wierze, w powołaniu. Człowiek czuje się w jakiś sposób spełniony. Swój sens kapłaństwa właśnie odnajduję w tej posłudze wobec ludzi i jest to takim pięknym rysem właśnie w tym Ruchu, co bardzo w jakiś sposób mnie umacnia. To jest ta możliwość współpracy ze świeckimi – Kościół wspólnota ludzi wierzących zjednoczonych z Bogiem pomiędzy sobą i współpraca Kapłana ze Świeckimi dokonująca się w tym Ruchu jest czymś takim pięknym. Wzajemnie sobie służymy. Rodziny potrzebują Kapłana, Kapłan też potrzebuje rodzin. Ich wiara Go też umacnia w trwaniu w tych swoich wartościach.” A jakie plany na przyszłość ma Ksiądz – pytamy? Moderator uśmiechnął się i odparł: „Trudno coś planować. To Pan Bóg ma takie plany, a ja tak staram się, żeby każdy dzień przeżywać i szukać tej woli i ostatecznie cokolwiek dobrego się stało jest Łaską Bożą. Człowiek tylko po prostu marnuje te łaski i jest sługą nieużytecznym. Wypełnia tylko to, co należy i specjalnie jakoś planów nie mam na przyszłość.” Nic dodać, nic ująć. Ale przecież Księże Stanisławie w Domowym Kościele nie ma emerytury. Zresztą Ty Kapłanie o tym dobrze wiesz i do dzisiaj jesteś aktywny na tej niwie Pańskiej służąc jako moderator na szczeblu diecezjalnym w Diakonii Wyzwolenia prowadząc comiesięczne Rekolekcje ORDW oraz w Diakonii Życia, w ramach której m.in. raz w roku prowadzisz dla małżonków, dla rodzin specjalistyczne rekolekcje tematyczne. A pięciodniowe ORAR – y wakacyjne dla rodzin, które od wielu lat prowadzisz i które cieszą się wśród uczestników takim wielkim powodzeniem. Tego nie może zabraknąć. Wielkie dzięki Ci Czcigodny moderatorze za te 40 lat bycia z nami, ale prosimy o jeszcze. A nam świeckim wypada jedynie w milczeniu skłonić głowę i dziękować Bogu za tego Kapłana i za dzieła, które przez Niego nam uczynił.

(świadectwo życia Ks. Stanisława zostało spisane na podstawie rozmowy z Czcigodnym Jubilatem
            Diecezjalna Diakonia Komunikowania Społecznego)