Logowanie
Redakcja
| Kurs Oazowy dla Animatorów, Rzepedź 2010 |
|
|
|
| Niedziela, 07 Marzec 2010 12:50 | |||
|
Alleluja!
Mam na imię Monika, mam 18 lat i chciałabym się podzielić świadectwem z przeżycia wspaniałego czasu jakim był dla mnie Kurs Oazowy dla Animatorów. Mój wyjazd na te rekolekcje był bardzo wątpliwy z jednego względu - jestem w klasie maturalnej i moi rodzice uważali że na feriach powinnam się uczyć a nie wyjeżdżać, więc nie chcieli się za nic w świecie zgodzić na ten wyjazd. Na szczęście z Bożą pomocą udało mi się ich przekonać, pojechałam. Oczywiście było trochę strachu, jak to będzie i czy Ksiądz Moderator faktycznie taki straszny czy nie... Jednak czas tego kursu to czas mojego ponownego spotkania z samym Jezusem, którego słowa ponownie nabrały dla mnie szczególnej wartości. Poznanie charyzmatu Ruchu Światło-Życie rozpoczęło mozolny proces pracy nad sobą. Na KODA odkryłam na nowo, dlaczego się formuję i co to ma na celu. Spotkanie Jezusa stało się priorytetem w dalszym formowaniu się w Ruchu. Zrozumiałam, że Bóg oczekuje mnie właśnie tutaj - w oazie, i On sam wyznaczy mi drogę. Dzięki łasce Bożej udało mi się przyjąć wiele prawd i wymagań jakie kładzie przed oazowiczami charyzmat Ruchu. Zawsze bałam się krytyki, nie umiałam jej przyjmować, miałam swoje "ale". Dzięki KODA zrozumiałam, że z charyzmatem czy krytyką ze strony moderatorów czy animatorów nie zgadzają się tylko Ci, którzy nie żyją w Ruchu a jedynie w nim tymczasowo przebywają... Słowo "animator" nabrało dla mnie nowego sensu. Posłuszeństwo i pokora to dwie rzeczy których mi często brakuje, a które (teraz wyraźnie to widzę) muszę w sobie stale doskonalić, co wiem dzięki temu wszystkiemu, co usłyszałam z ust wielu osób, tam w Rzepedzi. Moje życie nie stało się przez to z dnia na dzień łatwiejsze, lecz jest w nim mniej lęku - Jezus uczy mnie zaufania w "drogę prostą, taką z dziurami po kolana". Ruch Światło-Życie to nie jest sposób spędzania wolnego czasu, lecz sposób życia, nie tylko dla tych, którzy są młodzi, ale aż do śmierci. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, a na cuda trzeba cierpliwie czekać - dzięki temu, ze pojechałam na KODA, Jezus otworzył mi oczy na to, jak wspaniale przemienia moje życie, jeśli tylko Mu zaufam. Teraz wiem, że chcę trwać w Ruchu dopóki starczy mi sił, czego na pewno bym nie była pewna, gdyby nie wspaniali ludzie, którzy pokazali mi na nowo Boga - Ksiądz Moderator, który mówił prawdę taką jak ona jest, oraz animatorzy, świadczący swym życiem bardziej niż słowami. Z Bożą pomocą, chciałabym być kiedyś takim animatorem. Za te wszystkie cuda, jakie Jezus uczynił w moim życiu, za błogosławiony czas KODA - Chwała Panu! Monika Nawłoka, Brzozów
|





