|
W dniach 12-14 lutego uczestniczyliśmy w rekolekcjach ewangelizacyjnych odbywających się w urokliwej miejscowości pośród lasów o tej porze roku przykrytych białą pierzynką śniegowego puchu. Adamówka - bo o niej mowa - przywitała nas piękną zimową aurą, na tle której słoneczne kolory elewacji nowego kościoła parafialnego pw. Matki Bożej Królowej Rodziny zdawały się witać wszystkich przybywających z wielką radością.
Pewien kapłan opowiedział kiedyś historię swojej rodziny. Dom pełen pogody i radości mimo niedostatku czy ubóstwa. Ośmioro rodzeństwa, ale wszystkie dzieci, chciane, oczekiwane i kochane. Atmosfera wzajemnego szacunku, zaufania i miłości. Po latach podczas uroczystości 50 – lecia sakramentu małżeństwa rodziców ów kapłan zapytał: - Co było dla Was najważniejsze, fundamentalne w czasie tych wspólnie przeżytych lat? Po krótkiej przerwie tato – głowa rodziny trzymając w swych spracowanych dłoniach delikatną, choć naznaczoną służebną miłością dłoń żony odparł: - Wiara. Nie bez przyczyny przywołujemy to opowiadanie. W dniach 12-14 lutego uczestniczyliśmy w rekolekcjach ewangelizacyjnych odbywających się w urokliwej miejscowości pośród lasów o tej porze roku przykrytych białą pierzynką śniegowego puchu. Adamówka – bo o niej mowa – przywitała nas piękną zimową aurą, na tle której słoneczne kolory elewacji nowego kościoła parafialnego pw. Matki Bożej Królowej Rodziny zdawały się witać wszystkich przybywających z wielką radością. Nieopodal Świątyni „królestwo gimnazjalistów” im. sł. Bożej Anny Jenke z nowoczesną halą sportową otwierało przed nami swoje podwoje, będąc równocześnie świadectwem solidnego, zaradnego gospodarza współtworzącego ten obiekt sportowy pana Edwarda Jarmuziewicza – wójta gminy Adamówka. I właśnie to miejsce miało być świadkiem weekendowych wydarzeń na miarę duchowego trzęsienia ziemi. Te piątkowe spotkania rozpoczęliśmy wspólną modlitwą i śpiewem przełamując bariery nieśmiałości, niepewności, strachu, a niekiedy wstydu, zawiązując rekolekcyjną wspólnotę. W takim gronie, które w zależności od pory dnia zwiększało się bądź zmniejszało, poddaliśmy się działaniu Ducha Świętego, odkrywając prawdy wiary poprzez kolejne punkty programu (konferencje, spotkania odkrywcze, wspólne posiłki czy śpiew wychwalający wielkość Stwórcy). Naszym spotkaniom towarzyszyło hasło – myśl przewodnia górująca nad obiektem sportowym: „Rodzina … Powołanie w Duchu Miłości”. Pośpiech i nasze codzienne zabieganie zostały zamienione w święte odprężenie. Zatrzymaliśmy się w ten weekend, aby przyjrzeć się sobie. Spróbować odnaleźć siebie w swoim małżeństwie, rodzinie, może w wykonywanej (czasami z niechęcią) pracy, czy wreszcie we wspólnocie parafialnej. Pomimo odległego czasu przypomnieć sobie pierwsze spojrzenie jakie towarzyszyło spotkaniu małżonków. Przywołać to, co spowodowało, że postanowiliśmy złączyć swoje drogi. Przełożyć karty pamięci, aby poczuć łzy wzruszenia roszące policzki w chwili narodzin oczekiwanego z utęsknieniem potomstwa. Może rozpierającą nas dumę, kiedy to dziecko, kończąc szkołę, przyszło podziękować za rodzicielski trud i pracę całując z wdzięcznością dłoń mamy, ściskając dłoń taty. Wszystkie te odświeżone obrazy, jak elementy puzzli układały się w jedną całość tworząc: bądź cudowny obraz naszego życia, bądź smutny i ponury obraz naszej rzeczywistości. Te wewnętrzne dylematy traciły swój ciężar z konferencji na konferencję. Otwieraliśmy się na działanie Bożych słów odszukując w nas samych Bożego zamysłu, planu, który nie tylko został nam dany, ale zadany na ziemskie pielgrzymowanie. Odkrywaliśmy na nowo miłość względem siebie, która pomimo trudności zatraciła swą wartość jednak tląc się- wydobyta, rozbłysła nową tęczą barw. Odkurzyliśmy romantyczność, która z biegiem lat spowszedniała, zdobyliśmy się na gesty z wygody zapomniane. Spojrzeliśmy na siebie, na swoje rodziny oczami Boga, który ukochał nas miłością odwieczną. Odkryliśmy istotę miłości, miłości płynącej z krzyża. W tej zimowej scenerii rozpościerającej się za oknami gimnazjum, hala sportowa wypełniała się z minuty na minutę wiosną odradzających się serc, budzących się z zimowego uśpienia i przybierających cudownie żywe kolory duchowych kwiatów. Te wiosenne ogrody piękniały z każdą chwilą pod wpływem słów rekolekcyjnego ogrodnika w osobie księdza Marka Zajdla oraz współprowadzących Ewy i Darka Koperskich wprowadzających nas w ogrody wiary i odsłaniających przed nami drogowskazy modlitewnych zakątków. Niedzielne południe powitaliśmy już jako nowi ludzie, z nową kulturą, w nowej wspólnocie. Dowodem przemian tego weekendu były wspomniane już duchowe kwiaty w postaci 48 – u deklaracji Krucjaty Wyzwolenia Człowieka oraz 51 deklaracji Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego. Nie sposób nie wspomnieć o „sprawcach tej gminnej rewolucji” - mamy na myśli oczywiście organizatorów rekolekcji. „ ...Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało … ” Grupa skromna choć bogata wewnętrznie. Cztery małżeństwa kręgu DK w Adamówce pod czujnym opiekuńczym okiem księdza proboszcza Stefana Nogaja, z duchowym wsparciem ks. wikarego Zenona Ścirko już od roku omadlali to wydarzenie. I choć po ludzku mogłoby się wydawać to rzeczą nierealną, niemożliwą to jednak dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Chcieć to móc niezależnie od predyspozycji czy realnych możliwości, zwłaszcza jeśli chodzi o fundament naszej ziemskiej egzystencji. Cztery małżeństwa z maleńkimi dziećmi na rękach (najmłodsze 7–o tygodniowe maleństwo) z pokorą pełną ufności i poddania Bożym planom urzeczywistnili to dzieło, dając tym samym świadectwo swojego życia, rodziny Bogiem silnej. Pierwsze takie wydarzenie wiary w parafii zgromadziło ponad 450 osób gotowych ofiarować sobie ten święty czas. Każdy punkt programu, każda chwila przeżyta wśród tych ludzi zaskakiwała i skłaniała do refleksji. W momencie gdy przewodnicy duchowi tej parafii, w zaciszu swoich konfesjonałów przesuwali paciorki różańca (zabezpieczając efekt tych rekolekcji od strony modlitewno – duchowej ), „ojciec gminy” - pan E. Jarmuziewicz uobecniał rolę gospodarza służąc pomocą jeśli tylko sytuacja tego wymagała. Czuliśmy zewsząd troskę o każdego człowieka: cichą, dyskretną, przepełnioną dobrocią. Nawet najmniejsi uczestnicy rekolekcji zostali objęci opiekuńczym skrzydłem organizatorów w osobach ziemskich aniołów: s. Iwony i s. Agnieszki ze zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP NP. 35 małych skarbów pełnych energii i radosnego optymizmu angażowało swe opiekunki do poznawania świata widzianego oczami dziecka. I właśnie od tych dzieci moglibyśmy uczyć się naszej postawy wobec Zbawcy, tej spontaniczności, radości, ale i pełnego, bezgranicznego zaufania, jak postawa chłopca pośrodku nawy głównej podczas niedzielnej Eucharystii oderwanego od realiów w kornej postawie. Oby nigdy nie zabrakło nam dziecięcych przymiotów względem Boga Ojca, bo jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko w naszym życiu jest na właściwym miejscu. Za te niezliczone duchowe uniesienia, za wzruszenia, za wspólne odkrywanie prawd wiary Bogu niech będą dzięki Małgosia i Staszek
|
A szczególnie wam Małgosiu i Stasiu za to piękne świadectwo jakim są te słowa które napisaliście. Jesteśmy nimi bardzo umocnieni i zbudowani. Jeszcze raz BÓG ZAPŁAĆ wszystkim animatorom i diakoni gospodarczej.
Z pozdrowieniami dla ks. Marka Zajdla
Halina i Piotr z rodziną